Przydatne artykuły dla biznesu

DROPSHIPPING ELEKTRONIKI Z CHIN: KIEDY POWSTAJE VAT W POLSCE

Zaktualizowano 9 min czytania
дропшиппинг

Sprzedajesz elektronikę lub akcesoria na Allegro, a towar jedzie prosto z Chin do klienta? Wcześniej czy później pojawia się to samo pytanie: czy trzeba rejestrować się do VAT, jeśli obrót jest jeszcze niewielki? Odpowiedź nie zależy od kwoty sprzedaży, lecz od kilku konkretnych faktów dotyczących tego, jak dokładnie zbudowana jest transakcja — a przy elektronice cena błędu jest wyższa niż przy jakimkolwiek innym towarze.

Dlaczego akurat elektronika to szczególny przypadek

W ogólnym przypadku przedsiębiorca może działać bez VAT, dopóki jego roczny obrót nie przekroczy 240 000 zł (zwolnienie podmiotowe, art. 113 ust. 1 ustawy o VAT). Ta zasada ma jednak wyjątki, które obowiązują niezależnie od wysokości obrotu — i jeden z nich dotyczy dokładnie tego, czym handlują przedsiębiorcy na Allegro: elektroniki, sprzętu AGD i podobnych towarów sprzedawanych na odległość przez internet.

Zgodnie z art. 113 ust. 13 pkt 1 lit. f ustawy o VAT, prawo do zwolnienia podmiotowego nie przysługuje tym, którzy sprzedają określone kategorie towarów (m.in. komputery, telefony, sprzęt AGD i elektroniczny — PKWiU 26 i 27) w ramach transakcji zawieranych na odległość przez internet, bez fizycznej obecności stron. Sformułowanie jest szerokie: obejmuje nie tylko „poważną” elektronikę typu laptopy, ale też, na przykład, zwykłą suszarko-szczotkę dla zwierząt — jeden z przedsiębiorców przekonał się o tym na własnej skórze, gdy urząd skarbowy doszacował mu blisko 70 000 zł za to, że wśród innego asortymentu raz sprzedał takie urządzenie.

Oznacza to: jeśli sprzedajesz elektronikę przez internet, a towar w momencie sprzedaży fizycznie znajduje się w Polsce lub w UE — rejestracja do VAT jest obowiązkowa od pierwszej transakcji. Limit 240 000 zł po prostu nie działa.

Gdzie pojawia się pole manewru

Ten surowy przepis ma jeden istotny warunek: obowiązuje tylko wtedy, gdy dana transakcja w ogóle jest uznawana za „sprzedaż” w rozumieniu polskiego VAT — czyli gdy miejscem dostawy towaru jest terytorium Polski. A miejsce dostawy to osobna kwestia, rozstrzygana według zupełnie innych zasad, jeśli towar jedzie nie z magazynu w Polsce czy UE, lecz bezpośrednio z kraju trzeciego (Chin) do klienta.

Zasada miejsca dostawy przy dropshippingu z krajów trzecich

Kluczowy przepis to art. 22 ustawy o VAT. Domyślnie (ust. 1 pkt 1) miejscem dostawy towaru jest kraj, w którym rozpoczyna się jego wysyłka. Jeśli towar jedzie z Chin, domyślnie jest to terytorium Chin — a więc transakcja w ogóle nie podlega polskiemu VAT.

Jest jednak wyjątek (ust. 4): jeśli sam sprzedawca (czyli przedsiębiorca handlujący na Allegro) występuje jako importer towaru — czyli to on ponosi obowiązek zapłaty VAT importowego i cła przy wprowadzeniu towaru do UE — wówczas dla jego własnej dostawy na rzecz klienta miejsce dostawy „przenosi się” do kraju zakończenia wysyłki, czyli do Polski.

Stąd wynika proste i praktyczne rozróżnienie:

  • Importerem przy odprawie jest klient (widać to w dokumentach celnych, klient lub kurier w jego imieniu płaci cło i VAT importowy) → miejsce dostawy to Chiny → polski VAT nie powstaje, niezależnie od obrotu i niezależnie od tego, że towar to elektronika.
  • Importerem jest sprzedawca lub sam zagraniczny dostawca, wskazując siebie jako importera na terytorium UE → miejsce dostawy to Polska → dla elektroniki oznacza to obowiązkową rejestrację do VAT od pierwszej sprzedaży.

To nie jest moja interpretacja — to bezpośrednie stanowisko Krajowej Informacji Skarbowej, potwierdzone w szeregu interpretacji indywidualnych z lat 2024–2026, w których organ analizował właśnie model dropshippingu z Chin na Allegro oraz przez własne sklepy internetowe, w tym przypadki dotyczące elektroniki.

Dropshipping czy pośrednictwo: na czym polega różnica i dlaczego to nie jest kwestia wyboru

Tu często pojawia się nieporozumienie, bo przedsiębiorcy intuicyjnie szukają sposobu na płacenie VAT tylko od marży, a nie od pełnej kwoty sprzedaży — i wydaje im się, że wystarczy formalnie zostać „pośrednikiem” pobierającym prowizję, zamiast sprzedawcą uzyskującym przychód.

Prawnie są to dwa zasadniczo różne modele i nie da się jednego nazwać drugim na papierze — urząd skarbowy i sądy patrzą na to, co faktycznie się dzieje, a nie na sformułowania w regulaminie.

Cechy prawdziwej dostawy towarów (zwykłej sprzedaży)

To robisz, jeśli:

  • sam ustalasz cenę dla klienta, bez uzgodnień z dostawcą;
  • nie masz pisemnej umowy o współpracy/pośrednictwie z zagranicznym dostawcą;
  • odpowiadasz przed klientem za reklamacje i zwrot pieniędzy;
  • pieniądze od klienta wpływają na twoje konto jako twój przychód, a nie jako „cudze środki w tranzycie”.

Cechy prawdziwej usługi pośrednictwa

To zasadniczo inny model, i wymaga wszystkich poniższych elementów jednocześnie:

  • pisemna umowa z dostawcą, w której zapisano, że działasz w jego imieniu lub w imieniu klienta;
  • cenę ustala dostawca, nie ty — twoje wynagrodzenie to uzgodniona w umowie prowizja;
  • nigdy nie stajesz się właścicielem towaru;
  • klient wyraźnie wie, że ma do czynienia z pośrednikiem, a nie ze sprzedawcą;
  • odpowiedzialność za towar (gwarancja, reklamacje) ponosi dostawca, nie ty.

Dlaczego przy elektronice na Allegro pośrednictwo prawie nigdy nie przechodzi weryfikacji

Orzecznictwo sądowe jest w tej kwestii dość jednoznaczne. Naczelny Sąd Administracyjny rozpatrywał dokładnie taką sytuację: przedsiębiorca sprzedawał elektronikę na Allegro, towar jechał bezpośrednio z Chin, a on sam nazywał swoją działalność „pośrednictwem” i płacił podatek tylko od różnicy między ceną sprzedaży a ceną zakupu. Sąd uznał, że to nie pośrednictwo, lecz zwykła sprzedaż: kupujący nie mieli wpływu ani na wybór dostawcy, ani na cenę, nie znali wysokości „prowizji”, a sam przedsiębiorca nie miał żadnej umowy z chińskimi sprzedawcami i nie otrzymywał od nich wynagrodzenia. To, że w regulaminie Allegro widniało słowo „pośrednictwo” i nawet wzmianka o „pełnomocnictwie” od kupującego, nie zmieniło oceny prawnej — sąd wprost wskazał, że treść takiego tekstu nie decyduje o rzeczywistym charakterze transakcji, jeśli faktyczne zachowanie stron mu nie odpowiada.

Znamienne jest, że ostateczne rozstrzygnięcie w tej sprawie i tak wypadło na korzyść przedsiębiorcy — ale nie dlatego, że sąd uznał pośrednictwo, tylko z zupełnie innego powodu: organ podatkowy błędnie opodatkował całą sprzedaż jako transakcję krajową, nie sprawdziwszy należycie, kto faktycznie był importerem przy odbiorze przesyłek z Chin. To dodatkowo potwierdza: decydującym czynnikiem nie jest nazwa modelu, lecz to, kto jest importerem.

Przykład liczbowy

Załóżmy, że przedsiębiorca sprzedaje słuchawki bezprzewodowe sprowadzane z Chin po 250 zł za sztukę, cena zakupu — 130 zł. W ciągu roku realizuje 2000 takich sprzedaży.

Jeśli próbuje to ująć jako „pośrednictwo” i wystawia faktury tylko na prowizję (120 zł od sprzedaży): formalna podstawa opodatkowania to 240 000 zł rocznie. Właśnie na tej kwocie liczył pozostać w granicach zwolnienia. Ale jeśli urząd skarbowy przy kontroli ustali, że była to zwykła sprzedaż (a nie pośrednictwo, bo cenę ustalał sam przedsiębiorca bez uzgodnień z dostawcą) — podstawą stanie się pełna kwota sprzedaży: 500 000 zł. A ponieważ chodzi o elektronikę sprzedawaną przez internet, rejestracja do VAT była obowiązkowa od pierwszej sprzedaży — czyli podatek zostanie doszacowany od całej kwoty wstecz, z odsetkami.

Jeśli ten sam przedsiębiorca zbuduje model prawidłowo jako dropshipping z klientem-importerem: pełna kwota sprzedaży (500 000 zł) prawnie w ogóle nie jest „sprzedażą” w polskim rozumieniu, ponieważ miejscem dostawy są Chiny. VAT w Polsce nie powstaje niezależnie od kwoty obrotu — ani od prowizji, ani od pełnej wartości.

Różnica między tymi dwoma scenariuszami nie leży w wysokości stawki VAT, lecz w tym, czy obowiązek VAT w ogóle powstaje.

Na co zwrócić uwagę

  • Decydującym faktem nie jest treść regulaminu ani nazwa modelu w umowie, lecz to, kto faktycznie jest wskazany jako importer przy odprawie celnej przesyłki.
  • Model musi być tak skonstruowany od samego początku: klient jest odbiorcą i importerem, sprzedawca nie uczestniczy w odprawie celnej i nie występuje jako przedstawiciel klienta.
  • Przy towarach powyżej 150 euro odprawa celna zachodzi zawsze (w przeciwieństwie do przesyłek bezcłowych), więc kwestia „kto figuruje w deklaracji” nabiera szczególnego znaczenia — trzeba wcześniej uzgodnić z logistyką/dostawcą, jak oznaczany jest odbiorca.
  • Faktura, jeśli klient jej zażąda, powinna odzwierciedlać pełną kwotę sprzedaży (to potwierdza, że jest to dostawa towarów), a stawka VAT oznaczana jest jako „NP” (nie podlega opodatkowaniu) — bez kwoty podatku.
  • Jeśli choć część towarów jedzie nie z kraju trzeciego, lecz z magazynu w UE lub w Polsce, właśnie ten strumień sprzedaży elektroniki podlega obowiązkowej rejestracji od pierwszej transakcji — niezależnie od tego, że pozostały asortyment może legalnie być sprzedawany bez VAT.

Częste błędy

  • Nazywanie modelu „pośrednictwem” wyłącznie w treści regulaminu, przy jednoczesnym samodzielnym ustalaniu cen i ponoszeniu pełnej odpowiedzialności przed klientem w praktyce. Urząd skarbowy i sądy oceniają fakty, a nie sformułowania.
  • Przekonanie, że limit 240 000 zł chroni przed rejestracją, zapominając, że dla elektroniki sprzedawanej na odległość limit ten w ogóle nie ma zastosowania — wyłączenie obowiązuje od pierwszej złotówki.
  • Brak weryfikacji, kto jest wskazany jako importer przy imporcie towaru z Chin, w przekonaniu, że skoro sprzedawca sam nie zajmuje się odprawą celną, kwestia jest automatycznie rozwiązana. To nieprawda — istotne jest, aby odbiorcą/importerem w dokumentach był właśnie klient, a nie zagraniczny dostawca czy jego partner logistyczny.
  • Mieszanie w jednym modelu handlowym towarów z Chin i towarów z własnego magazynu w UE, bez rozdzielenia tych strumieni w ewidencji — drugi strumień może powodować obowiązkową rejestrację, nawet jeśli pierwszy jej nie powoduje.
  • Próba wsteczne „przekwalifikowania” już zrealizowanej sprzedaży na korzystniejszy model bez realnych dokumentów potwierdzających (korespondencja z dostawcami, dane o odprawie celnej, wyciągi bankowe) — to dokładnie ta sytuacja, która systematycznie przegrywa przy kontrolach.

Podsumowanie

Dla elektroniki zasada limitu 240 000 zł faktycznie nie działa — rejestracja do VAT jest obowiązkowa od pierwszej sprzedaży, jeśli towar w momencie sprzedaży jest uznawany za znajdujący się w Polsce. Jedynym legalnym sposobem na uniknięcie tego przy współpracy z Chinami nie jest „ujęcie tego jako pośrednictwo”, lecz zbudowanie modelu zwykłej sprzedaży w taki sposób, by miejsce dostawy towaru pozostawało prawnie poza terytorium Polski — czyli by importerem niezmiennie był sam klient. Wymaga to precyzyjnego ustawienia procesu — od treści regulaminu po ustalenia z logistyką — a ponieważ oficjalne interpretacje różnią się w zależności od kwoty zamówienia i konkretnych warunków, lepiej potwierdzić taki model własnym wnioskiem o interpretację indywidualną dopasowanym do swojej rzeczywistej sytuacji, niż polegać na cudzych precedensach.

Jeśli sprzedajesz elektronikę przez Allegro lub własną stronę i nie masz pewności, czy twój model jest ustawiony prawidłowo — zespół Finansowy Flex analizuje takie modele na co dzień: od oceny konkretnej sytuacji po przygotowanie wniosku o interpretację indywidualną. Napisz do nas — przeanalizujemy twój model i powiemy wprost, gdzie jest ryzyko, a gdzie wszystko jest w porządku.

Stan prawny na dzień: 20 września 2026 r.

Czytaj także